Siadam, biorę łyk i robię, co w mojej mocy, by się nie skrzywić. Smakuje gorzej, niż pachnie, ale w chwili, gdy letni płyn spływa mi do gardła, czuję odprężenie i spokój. Mdłości, które do tej pory tliły się na dnie mojego żołądka, niemal całkowicie znikają. Z moich ust wyrywa się ciche westchnienie i wiem, że czarownice je usłyszały. Brianna lepiej ukrywa zadowolenie. Marietta jest za to wyraźnie






