Możliwość posiadania żyjącej rodziny wydawała się trochę zbyt piękna, by była prawdziwa, choć trudno było zignorować to, co mówiła kobieta. Minęło sporo czasu, odkąd byłam dzieckiem, a jednak potencjalnie istniał ktoś, kto twierdził, że jest ze mną spokrewniony, że pochodzi z tej samej watahy, do której podobno kiedyś należałam.
„Twierdził” to słowo klucz.
Naiwnością byłoby tak łatwo w to uwierzyć






