To było tak, jakby las ożył. Liście drżały... trawa falowała... skały wibrowały... wszystko miało własne życie, nuta elektryczności wisiała w samym powietrzu wokół mnie.
A w centrum tej eterycznej wizji, w samym epicentrum tego wszystkiego... była Clarissa.
Unosiła się nad wodą z zamkniętymi oczami, otoczona światłem tak czystym, jakby pochodziło z księżyca powyżej. Wokół niej jej srebrne włosy ta






