Rozdział 175
Perspektywa Evy
Ten głos należał do Marcusa Thompsona. Prawnik mojego ojca, a co ważniejsze, jego przyjaciel od trzydziestu lat, wkroczył do sali konferencyjnej z Maxem u boku. Coś się zmieniło w Marcusie. Jego zazwyczaj nienaganny wygląd zdradzał oznaki napięcia, jego srebrne włosy były lekko potargane, krawat odrobinę krzywy, a pod oczami widniały ciemne kręgi świadczące o bezsennyc






