Rozdział 240
Ostatni rozdział
Wielki dzień w końcu nadszedł. Słońce wlewało się przez przepiękne okna katedry św. Patryka, sprawiając, że biała suknia Ewy lśniła niczym gwiezdny pył. Stała przy ołtarzu z Maksem, oboje uśmiechnięci, ze łzami w oczach. Ten ślub różnił się od ich pierwszego. Tym razem nie było pośpiechu, zmartwień, tylko czyste szczęście.
W pierwszym rzędzie ich pięcioletnie czworacz






