Rozdział 237
Perspektywa Sary
Moje ręce nie przestawały drżeć. Siedziałam między Evą a Williamem na sali sądowej, a moje serce waliło tak mocno, że ledwo słyszałam cokolwiek innego. Drewniana ławka wydawała się twarda i zimna pode mną, ale ledwo to zauważałam. Mogłam się skupić tylko na dwóch osobach w pomarańczowych kombinezonach stojących przed sędzią.
Mama i Louis, nie potrafiłam już nazywać go






