Kiedy lekarz przemówił, wszyscy naturalnie się podporządkowali.
Pomimo troski o stan Jacksona, Lionel i Yvonne zatrzymali się przed drzwiami.
Widząc to, pozostali również zrezygnowali z wejścia do pokoju.
Nagle jednak rozległ się głos.
– Wpuśćcie mnie – rozległ się stanowczy głos Oneidy, przyciągając uwagę wszystkich.
Jej oczy były pełne determinacji, gdy wpatrywała się w lekarza.
– Oneido, ty...?






