Bruno odszedł.
Wyglądał spokojnie i trochę niechętnie, jakby po prostu zasnął.
Nagle stracił witalność.
"Dziadku..." wyszeptał Edgar cicho i ochryple z bólu.
Pochylił głowę i wpatrywał się w Bruno. Jego przystojna twarz była spowita ponurością, a oczy wypełnione smutkiem.
Oneida rzadko wyczuwała słabość u Edgara.
Być może dlatego, że doświadczyła zbyt wielu śmierci, że nawet jeśli Oneida również o






