"Co? Quinlyn, masz przyjaciół z zagranicy? Czy któryś z nich przysłał ci coś pysznego?" Elowyn weszła z ogrodu, trzymając bukiet kwitnących róż.
Quinlyn zamknęła wieko, podniosła paczkę i odwróciła się z uroczym uśmiechem.
"To tylko zabawka, którą kupiłam. Najpierw zaniosę ją na górę." Mówiła spokojnie, wchodząc po schodach.
Joseph akurat schodził na dół. Przechodząc obok, poczuł słaby zapach krwi






