Kolacja tego wieczoru to szarpana wieprzowina z makaronem i serem, widok wystarczający, by wszystkim pociekła ślinka. Kiedy przyszła kolej Quinlyn na wydawanie, kucharka – znana z oszczędnych porcji – nagle doznała cudownej przemiany i nałożyła jej talerz po brzegi.
– Quinlyn, spróbuj więcej tego. Wracaj po dokładkę, jeśli ci nie wystarczy.
– Dziękuję.
– Nie ma za co. Nie bądź dla mnie taka grzecz






