Quinlyn milczała.
Życie na podwórku przed domem sprawiało, że panująca tu cisza była jeszcze bardziej wyraźna.
Nania od razu zrozumiała.
– Czyli wiedziałaś o wszystkim od początku.
– Tak, jesteś taka bystra, jak mogłaś się nie domyślić? – wymamrotała i uśmiechnęła się krzywo.
– Myślałam, że jesteśmy takie same.
– Ale nie jesteśmy.
Tego dnia podczas kolacji, przez chwilę, naprawdę zobaczyła w Quinl






