"Mmgh…" Tammy została przyciśnięta do pnia drzewa, a Robert ją całował raz za razem.
Robert całował ją i mówił ochryple: "Co ty wkładasz do ust, że tak bardzo mnie od ciebie uzależniasz? Hm?"
Twarz i uszy Tammy poczerwieniały, a oddech stał się szybki. Słysząc absurdalne rozumowanie Roberta, odpowiedziała: "Nic…"
"Owszem…" Robert był pochłonięty pocałunkiem.
"Nie… Dzieci…" Tammy przygryzła wargę,






