ROZDZIAŁ STO OSIEMDZIESIĄTY PIĄTY – PRÓBA MORDERSTWA
MARCUS
Pobiegłem w stronę drzwi do pokoju Belle i złapałem lekarza za ramię.
– Proszę mi powiedzieć! Co się dzieje? – zapytałem gorączkowo, szukając odpowiedzi na jego twarzy.
– Pacjentce na chwilę odcięto dopływ tlenu i staramy się ustalić, jak duże szkody to wyrządziło – odparł.
– Co? – Moje oczy rozszerzyły się w zdumieniu. – Nie rozumiem. O






