ROZDZIAŁ STO DZIEWIĘĆDZIESIĄTY DZIEWIĄTY - URATOWANA
KENDRA
Wpadłam na komisariat jak szalona, dysząc ciężko. Nawet nie zauważyłam, że nie mam już butów na obcasach i nie pamiętałam, w którym momencie je zgubiłam.
Poszłam zgłosić porwanie i kradzież samochodu. Złożyłam zeznania i podałam swój numer telefonu, żeby mogli go śledzić.
– Czy ma pani kogoś, kto mógłby po panią przyjechać? – zapytał jede






