ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SIÓDMY SETNY STRZAŁ
KENDRA
Samochód w końcu zatrzymał się przed ogromną rezydencją. Z wrażenia otworzyłam usta, widząc potężną białą wieżę, wznoszącą się dumnie i wysoko jak Biały Dom. Od razu wiedziałam, że ten facet to miliarder; bogaty człowiek z taką ilością pieniędzy, że mógłby finansować styl życia miliona kobiet.
"Wow!" wymamrotałam cicho, gdy odźwierny otworzył mi drzwi






