Violet
Poza odgłosem naszych kroków na trawie i szumem wiatru w koronach drzew, szliśmy w całkowitym milczeniu.
Od czasu do czasu Rochwall i ja zerkaliśmy na siebie, by zaraz potem równie szybko odwrócić wzrok. Było to dziwne, niezręczne, zwłaszcza że to on chciał rozmawiać.
Idąc, wciąż zastanawiałam się, o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego właśnie teraz. Istniało tylko jedno proste wyjaśnienie






