Violet
Tłum ludzi kłębił się wokół mnie, szarpiąc za suknię, której nawet jeszcze nie widziałam. Nie była to jedna z kreacji wiszących na wieszakach, lecz ta, którą Madam Renata kazała uszyć specjalnie dla mnie i wyciągnęła w ostatniej chwili. Wciąż nanoszono poprawki i nikt nie pozwolił mi na nią zerknąć. Wszyscy mówili jednocześnie, a ich głosy zlewały się w jeden niezrozumiały szum.
Nie szarpal






