Trąby nie milkły, nawet gdy wszedł do środka.
Król Elyx.
Wkroczył tak, jakby był gwiazdą wieczoru, jakby całą ucztę zaplanowano tylko po to, by się nim pochwalić.
Korona na jego głowie wciąż wydawała się za ciężka, zupełnie jak wtedy, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy. Szata zbyt gruba jak na salę, w której nawet nie było zimno. Szeroki, zadowolony uśmiech przykleił mu się do twarzy.
Szczerze? Wyg






