Violet
– Jak twoje oczy?
– W porządku – wymruczałam, nie ośmielając się na nią spojrzeć. Trinity.
Szłyśmy ramię w ramię przez zatłoczony dziedziniec. Było późne popołudnie, właśnie skończyłyśmy ostatnie zajęcia. Zazwyczaj ona pobiegłaby do Dylana, a ja do Kylana, ale dzisiaj wszystko wyglądało inaczej.
Nagle wyprzedziła mnie i szła tyłem, żeby móc patrzeć mi w twarz. – Wcale nie jest w porządku –






