Dymitr:
Przez chwilę patrzyłem na puste łóżko, zanim wyszedłem z pokoju, nie chcąc tam zostawać, by nie zgubić się w gąszczu myśli kłębiących się w mojej głowie.
– Dymitr? – zapytał Ivan, marszcząc brwi w konsternacji, prawdopodobnie wyczytawszy gniew z moich oczu.
– Wychodzę – rzuciłem, a on pokręcił głową, po czym pospieszył za mną.
– Dymitrze, co u diabła…?
– Piekło to dopiero będzie – powiedzi






