languageJęzyk

Rozdział 4

Autor: Vivian_G9 lut 2026

Dimitri:

– Kot ci zjadł język? – zapytałem, kręcąc głową z politowaniem nad tą kobietą. Zaczynałem się niecierpliwić i wiedziałem, że widziała to w moich oczach. – Czy może mam wyciągnąć od ciebie odpowiedzi inną metodą?

Aurora odsunęła się ode mnie; jej serce tłukło się o żebra, gdy na mnie patrzyła, wyraźnie przetwarzając moje słowa.

Jej oczy były utkwione w moich przez kilka sekund, a ja nie mogłem powstrzymać uśmieszku, który pojawił się na moich ustach na widok jej czerwonych policzków, gdy zapach jej podniecenia wypełnił moje nozdrza.

Jej wilczyca omega z łatwością uległaby i dała się uwieść mojej naturze, i zamierzałem to wykorzystać. Im szybciej ulegnie, tym szybciej będziemy mieli tę noc z głowy. A ostatnią rzeczą, z jaką chciałem się użerać, było jej marudzenie, większe niż to, które już odstawiła w swojej garderobie.

Musiałem przyznać, że byłem ciekawy, jak się czuje, i chociaż wiedziałem, że Charlotte nie podobał się pomysł naszej intymności, wiedziała też, że nie ma w tej kwestii nic do gadania. To sojusz i miała go zaakceptować, czy jej się to podobało, czy nie.

Jej brązowe, kręcone włosy były teraz nieco w nieładzie po tym, jak wcześniej przeczesałem je palcami. Chciałem, żeby ludzie to widzieli – nas dwoje, szczęśliwych i zakochanych, i chociaż ona żałośnie sobie radziła z udowodnieniem tej tezy, wiedziałem, że ludzie po prostu pomyślą, iż była zdenerwowana.

Do cholery, ta kobieta miała szczęście, że została zaakceptowana przez Alfę Alf. Nie powinna mieć żadnych innych powodów do narzekań.

– Jakim cudem Charlotte się na to godzi? – zapytała, kręcąc głową z niedowierzaniem, a ja uniosłem brew rozbawiony faktem, że uważała, iż wolno jej mnie kwestionować. – Wiem, że ja nie byłabym zadowolona, gdyby ktoś był z moim…

– Zdajesz sobie sprawę, że ani ty, ani Charlotte, ani tysiąc innych kobiet nie macie żadnej władzy nad tym, co robię, a czego nie – powiedziałem, przerywając jej. – A co do twojego niezadowolenia, możesz iść do diabła i z powrotem, guzik mnie to obchodzi. Oboje, kurwa, wiemy, że ten sojusz jest tak samo ważny dla ciebie i twojej rodziny. W przeciwnym razie wątpię, byś teraz przebywała w tym pokoju.

Zamilkła, po czym podeszła do łóżka i usiadła na jego krawędzi. Jej serce waliło w piersi, a ja podszedłem do szafki, zdejmując marynarkę i koszulę. Noszenie ich na co dzień to jedno, ale biorąc pod uwagę fakt, że moje ciało było tak gorące, wiedziałem, że muszę je zrzucić.

– Będziesz musiał mnie naznaczyć – powiedziała, a ja prychnąłem. Ostatnią rzeczą, jaką zamierzałem zrobić, było jej naznaczenie. Ale tymczasowy znak był konieczny, jeśli miałem sprawić, by starszyzna myślała, że to zrobione.

– To byłoby twoje największe pragnienie, prawda? – zapytałem, a ona zmarszczyła brwi w dezorientacji. – Przypieczętować umowę i upewnić się, że jesteś moja.

– Dimitri, zostaliśmy wybrani przez starszyznę…

– Nasze porozumienie to nic innego jak transakcja do przypieczętowania dla pokoju watah, czy wyrażam się jasno? – zapytałem, posyłając mordercze spojrzenie kobiecie, która zmarszczyła brwi i spuściła wzrok na stopy, unikając moich oczu. Wstała z krawędzi łóżka i pokręciła głową, wyraźnie chcąc o coś zapytać.

– Dlaczego się zgodziłeś, skoro ty…?

– Moje decyzje nie podlegają kwestionowaniu przez omegę – warknąłem, przerywając jej. Znoszenie jej obecności było wystarczającym ciężarem; dlatego ostatnią rzeczą, jakiej chciałem, było słuchanie jej głosu dłużej niż to konieczne.

– Jestem córką Alfy…

– Oszczędź nam obojgu kłamstw, którymi rzucano, by przykryć to, czym naprawdę jesteś – powiedziałem, powstrzymując ją przed dokończeniem kłamstwa, w które nawet ona próbowała się zmusić uwierzyć. Zmarszczyła brwi i pokręciła głową, po czym odwróciła wzrok. Jej serce łomotało o żebra, a ja przewróciłem oczami. – Masz zachowywać się tak, jak TY, a jakiekolwiek kłamstwa chcesz wciskać, wybierz do tego inną osobę. W moich oczach zawsze będziesz tą słabą sierotą, którą znaleziono pod drzwiami watahy, czy wyrażam się jasno?

Nie odpowiedziała, a ja patrzyłem, jak zaciska pięść, próbując uregulować oddech, podczas gdy jej serce biło jak szalone. Jej dłonie drżały na kolanach, a ja nie mogłem powstrzymać uśmieszku, który uformował się na moich ustach, zanim chwyciłem ją za podbródek, zmuszając, by stanęła przede mną.

Pochyliłem się, a ona zamknęła oczy, gdy złączyłem nasze usta. Objąłem ją w talii, przyciągając bliżej, a ona położyła dłoń na mojej piersi. Jej serce waliło, a ja popchnąłem ją w stronę łóżka, obracając tak, by leżała na brzuchu.

Spojrzała na mnie przez ramię na ułamek sekundy, a ja patrzyłem, jak zaciska dłonie na prześcieradle, zanim zdarłem z niej bieliznę, jednocześnie zdejmując własne spodnie. Jej serce łomotało, a ja pochyliłem się nad jej plecami, ustawiając się przy jej wejściu, podczas gdy moje kły się wydłużyły.

– Nasze małżeństwo będzie tylko na pokaz dla publiczności. I gówno mnie obchodzi, czy będziesz przez to znowu płakać do mamusi – powiedziałem, delikatnie wpychając żołądź w jej wnętrze. Spięła się, zaciskając dłonie na pościeli, a ja jęknąłem, wbijając się głębiej, rozciągając jej ścianki.

– Kurwa… – wyszeptała, a ja znieruchomiałem, pozwalając jej się przyzwyczaić. – Co do tej nocy, sugeruję, żebyś zapamiętała ją dobrze, bo to będzie ostatni raz, kiedy cię dotykam, czy ty mnie, kurwa, rozumiesz, Auroro?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 - Jego Odrzucona Brzemienna Luna | StoriesNook