Cecilia uniosła wzrok i spojrzała w oczy Edwina.
Jego oczy były jak ciemne, tajemnicze otchłanie, jakby kryły w sobie nieskończone możliwości. Sprawiało to, że włosy jeżyły się na głowie.
Po chwili Cecilia wykrzesała z siebie niechętny uśmiech.
– W porządku. Ja... będę cię słuchać!
– Tak, właśnie tak. Dopóki będziesz posłuszna i nie będziesz mnie denerwować, będę cię bardzo rozpieszczał.
Mówiąc to






