Anne uśmiechnęła się i oplotła ramionami jego szyję. – Tęskniłeś za mną?
Jego spojrzenie niebezpiecznie pociemniało. – Tęsknię za twoim ciałem.
– Nie... tutejszych drzwi nie da się zamknąć na klucz, więc ktoś może wejść...
– Nie wejdą.
– Po prostu panuj nad sobą. Jutro wciąż muszę wyjść...
– Zamknij się. – Łapczywie zapieczętował jej usta pocałunkiem.
Anne nie walczyła z nim, pozwalając mu robić,






