languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Anya Moreau 4 kwi 2026

Anthony rzucił marynarkę na sofę. Czarna koszula opinała jego wysoki i dobrze zbudowany tors, choć wyglądał agresywnie.

Anne spuściła wzrok. Nie zapomniała całkowicie o tamtej nocy. Wiedziała, jak umięśnione i seksowne jest jego ciało.

– Dlaczego… dlaczego mnie tu przywiozłeś? – zapytała ze strachem.

Nie śmiała podnosić głosu w obecności tego potężnego mężczyzny.

Jednak po tym, jak się odezwała, usłyszała burczenie dochodzące z jej wygłodniałego żołądka.

Anne poczuła się zawstydzona. Od czasu wyjścia z samolotu nic nie jadła. Wyczerpanie ucieczką i lotem w końcu dawało o sobie znać.

Anthony powiedział chłodno:

– Musisz być głodna. Podać jedzenie!

Z drugiego końca sali nadszedł mężczyzna w średnim wieku w służbowym uniformie, niosąc miskę gorącej zupy, którą postawił na stole.

– Panie Marwood, zupa z owoców morza jest gotowa – oznajmił kamerdyner Hayden, po czym usunął się uprzejmie na bok. To było tak, jakby nigdy nie istniał.

Kiedy Anne usłyszała słowa „owoce morza”, jej twarz zbladła.

– Możesz zjeść kolację – powiedział Anthony z zimnymi oczami.

– Ja… mam uczulenie na owoce morza. Nie mogę tego jeść – powiedziała drżącym głosem.

Miała silną alergię na owoce morza. Gdyby je zjadła, objawy mogłyby nawet pozbawić ją życia! Doświadczyła tego już wcześniej…

– Więc zamierzasz zmarnować mój wysiłek? – Oczy Anthony'ego były przepełnione nienawiścią.

Anne zrozumiała. Anthony zrobił to celowo. Chciał ją zabić!

– Nie… Nie mogę tego zjeść. Umrę… – Anne opierała się i cofała.

Anthony ruszył do przodu, chwycił ją za ramię i rzucił w stronę stołu.

– Jedz!

– Ała!

Anne upadła na stół, a torebka, którą trzymała, upadła dwa, trzy metry od niej.

Ponieważ wyłączała telefon w pośpiechu, nie zasunęła torebki, przez co telefon wypadł na zewnątrz.

Anne w ogóle nie przejęła się bolącymi kolanami. Z niepokojem wpatrywała się w leżący na widoku telefon.

Anthony szedł w stronę urządzenia.

W chwili, gdy podniósł telefon, Anne poczuła, jak jej oddech i bicie serca zatrzymują się.

Anthony podniósł telefon i zorientował się, że jest wyłączony.

Nacisnął przycisk z boku, by go włączyć, i zdał sobie sprawę, że telefon nie był wyłączony z powodu braku baterii.

– Ja… bałam się, że ciotka zadzwoni, więc go wyłączyłam… – Anne wiedziała, jak bardzo Anthony nienawidził jej ciotki. Postrzegał Sarę jako wroga.

– Hasło. – Anthony spojrzał na nią chłodno.

Anne poczuła narastający strach i była bliska omdlenia.

Wiedziała jednak, że musi zachować spokój.

– Pozwól mi… – Anne podeszła i ostrożnie wzięła telefon od Anthony'ego. Wróciła do stołu, bojąc się pokazać mu kod.

Anthony patrzył na nią chłodno i drwiąco.

Anne opuściła głowę, by wpisać hasło, jednocześnie rozglądając się dookoła.

Nagle chwyciła zupę z owoców morza ze stołu i chlusnęła nią!

Bang!

Zupa upadła między nich! Gorący płyn rozlał się po podłodze, uniemożliwiając Anthony'emu podejście bliżej!

Ciemne oczy Anthony'ego błysnęły, gdy zobaczył uciekającą kobietę. Zawołał:

– Zatrzymać ją!

Anne była przerażona i biegła jeszcze szybciej.

Kiedy wybiegła z salonu, zobaczyła ochroniarzy nadchodzących z naprzeciwka, więc szybko skręciła.

Zobaczyła schody i pospiesznie zaczęła zbiegać w dół.

Jednak szpilki utrudniały jej bieg, a co dopiero zbieganie po schodach.

Nagle straciła równowagę…

– Aaaaa!

Anne upadła i stoczyła się ze schodów.

– Ała!

Anthony dogonił ją i stanął na szczycie schodów, patrząc w dół bez serca.

Widział tylko Anne leżącą u podnóża schodów. Straciła przytomność, a z jej rannej głowy sączyła się krew…

Anne obudziła się gwałtownie, jakby z koszmaru.

Usiadła i jęknęła, czując zawroty głowy.

Dotknęła czoła i wyczuła bandaż na głowie.

Przypomniała sobie upadek ze schodów. Ale teraz była w tym obcym pokoju.

Na zewnątrz zrobiło się już jasno…

Jakaś myśl przemknęła jej przez głowę, więc z niepokojem przycisnęła dłoń do piersi, wstała z łóżka i poszła do łazienki.

Po zamknięciu drzwi wyjęła telefon zza dekoltu.

Ukryła go tam podczas ucieczki i na szczęście wciąż tam był.

Anne nie przejmowała się swoim stanem. Natychmiast usunęła wszystkie wiadomości dotyczące dzieci. Na szczęście miała kopię zapasową na komputerze.

Zrobiwszy to, napisała do niani: [Nie dzwoń do mnie i nie pozwalaj dzieciom do mnie dzwonić. Coś się stało. Zadzwonię, gdy to się skończy. Mówię poważnie.]

Nancy, niania, odpisała: [Co się stało?]

Anne odpowiedziała: [Nie martw się, nic mi nie jest. Proszę, zaopiekuj się dziećmi.]

Po tym wyszła z łazienki.

Anne rozejrzała się po sypialni. Była obca, ale luksusowy wystrój nie pozostawiał wątpliwości, że to pokój w rezydencji.

Wiedziała, że Anthony ją tu umieścił, i nie mogła przestać myśleć o tym, co on planuje.

Bez względu na to, czego chciał, nie mogła tu dłużej zostać. Musiała wyjść!

Anne otworzyła drzwi sypialni i znalazła schody. Rezydencja była tak duża, że od szukania wyjścia bolała ją głowa.

Po zejściu na dół nie przejmowała się odzyskaniem torebki. Próbowała uciec z telefonem w dłoniach.

Została jednak zatrzymana, zanim dotarła do wielkiej metalowej bramy. Prawie wpadła na ochroniarza i musiała się cofnąć.

Anne starała się nie panikować i powiedziała:

– Pozwólcie mi wyjść.

– To rozkaz pana Marwooda – powiedział chłodno ochroniarz, niczym maszyna.

– Gdzie… on jest?

– Nie wiem.

Anne wiedziała, że nie ma wyjścia. Co innego mogła zrobić?

Wróciła do pokoju i zadzwoniła do Sarah.

– Ciociu, czy nie mówiłaś, że Anthony dawno wyjechał z Luton? Dlaczego się pojawił?

Nie wróciłaby do Luton, gdyby wiedziała, że on tu jest!

– Wyjechał! Nie miałam od niego wieści przez wiele lat. Na pewno wiedzielibyśmy, gdyby był w Luton, i powiedziałabym ci!

Anne ufała ciotce, więc dlaczego Anthony pojawił się na przyjęciu? Z uprzejmości?

Nie ma mowy.

Sarah powiedziała jej, że Anthony dawno zerwał kontakty z Ronem i resztą rodziny Marwoodów. Całkowicie stracili ze sobą kontakt. Więc dlaczego…

Anne potarła czoło; głowa ją bolała.

Anthony nie przyszedł na przyjęcie, by świętować, ale by ją uwięzić.

Jednak było już za późno, by to sobie uświadomić…

– Anne, co się dzieje? Co się stało? Próbowałam dzwonić, ale miałaś wyłączony telefon.

– Ja… nic mi nie jest. Spotkałam starych znajomych i poszliśmy na drinka do baru. Wypiłam za dużo… – Anne skłamała, bo nie chciała martwić ciotki. W końcu Anthony ścigał teraz tylko ją.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki