Lot powrotny był cichy, wręcz za cichy. Alex siedział naprzeciwko mnie, stukając palcami w podłokietnik fotela. Mia spała na siedzeniu obok niego, opierając głowę na jego ramieniu.
– Mogłam sama wrócić – zaczęłam zaczepnie. – Szukasz powodu, żeby wracać do miasta?
Alex posłał mi piorunujące spojrzenie, więc się zamknęłam.
– Już nigdy nie postawisz stopy w Philly.
– To chyba trochę przesadna reakcj






