Sloane
Wchodząc na trening wojowników, ignorowałam ukradkowe spojrzenia rzucane w moją stronę. Nie wiem, czy to kwestia zapachu Benedicta na mnie, czy może słyszeli mnie, gdy Benedict kazał mi szczytować zaledwie kilka metrów dalej. Tak czy inaczej, było oczywiste, co robiliśmy.
– Cholera. BWPięć znowu znaczy swój teren, co? – pyta cicho Scarlet, podchodząc do mnie.
– Powiedzmy, że on i Marrok czu






