Benedict
Sloane jest jeszcze bardziej niesamowita, niż przypuszczałem. Jest, kurwa, niewiarygodna, a ja mam trudności z utrzymaniem Marroka w ryzach. Jest gotów wylizać ją całą, a potem wetrzeć w nią swój zapach, tylko po to, by upewnić się, że pachnie nami i by każdy, kto wejdzie z nią w kontakt – wliczając w to Alfę Willa – o tym wiedział.
Bogini, uwielbiam jej smak. Całując ją, powoli napieram






