Sloane
Nie mam pojęcia, co we mnie wstąpiło. To musiała być ta całkowita ulga, że dla odmiany nie mam kłopotów. Ale kiedy dyrektor Rodgers ogłosiła, że Benedict i ja jesteśmy współ-prymusami, a cała szkoła zaczęła wiwatować, spojrzałam na Benedicta. Nie wiem, jak opisać wyraz jego oczu. Była to częściowo duma, częściowo zaborczość, a jeśli mam być szczera – coś, co wyglądało bardzo jak miłość. Wię






