Benedict
Błogostan. Nie ma innego słowa na to, jak to jest być wewnątrz Sloane, czuć, jak mi się oddaje, dzielić z nią coś tak wyjątkowego, niż błogostan.
Słysząc, jak krzyczy moje imię, gdy dochodziła, ledwo byłem w stanie wyciągnąć w porę. Wszystko, czego chciałem, to zostać głęboko w niej, opróżnić się w niej, zatopić kły w jej szyi i uczynić ją moją.
Marrok jest bardzo wyraźny w mojej głowie.






