Po tych słowach Catherine Batton ponownie wyciągnęła szyję i marszcząc brwi, nadal mrużyła oczy, patrząc na chłopaków.
– Ty... Ty... Spójrz, jak mnie urządziłaś! Zapłacisz mi za to! – Jasnowłosy chłopak, dysząc, wskazał palcem na twarz Catherine. Drugą ręką wciąż zakrywał swoje najczulsze miejsce. Jąkał się, sapiąc z bólu.
– Wiesz w ogóle, co to jest prawo do samoobrony? I jeszcze chcesz za to kas






