Zdawało się, że nic, co mówiła Maryanne, nie docierało do Mariki.
Mimo to Marika w końcu się uspokoiła. Napiła się wody, po czym położyła się z powrotem do łóżka i odpoczywała z zamkniętymi oczami.
Chwilę później znów je otworzyła i spytała:
– Mary, zamierzasz odejść?
– Nie odejdę.
Jakże mogłaby ją zostawić, widząc ją w takim stanie?
Marika ponownie zamknęła oczy i machnęła ręką.
– Możesz wyjść. C






