Marika w ogóle nie wierzyła Maryanne.
– Nie pleć mi takich bzdur! – wykrzyknęła, zanim się rozłączyła.
Sygnał zajętości rozbrzmiewał w ciasnej przestrzeni samochodu, co tylko pogłębiło niepokój jątrzący się w sercu Maryanne. Lekkie kaszlnięcie za jej plecami przypomniało Maryanne, że nie jest w samochodzie sama.
– Co teraz zrobimy? – spytała, odkładając telefon. Spojrzała na Haydena z nadzieją w o






