William delikatnie ujął jej twarz, unosząc ją ku górze, by napotkać jej spojrzenie. Ich twarze skąpane były w ciepłym świetle. Jego oczy nieznacznie złagodniały, stając się o ton jaśniejsze.
"Wcześniej nie podobało mi się, że trzymałaś mnie na dystans. Zawsze mi się stawiałaś. Teraz nie podoba mi się, gdy widzę cię melancholijną i przerażoną. Czy to wystarczający powód?"
Brwi Emelie drgnęły lekko.






