Emelie mocno ścisnęła telefon. Jej wściekłość opadła, odkąd wiedziała, kto za tym stoi. – Co jeszcze zrobiłaś? Przyznaj się.
Opiekunka szybko uniosła drżące dłonie w geście obronnym. – Nic więcej nie zrobiłam. Przysięgam.
W tym momencie zadzwonił telefon Ashton; kobieta odebrała. – Dobrze. Jasne. Zrozumiałam.
Szybko zrobiła krok do przodu i pomogła Emelie wstać. – Panno Hoven, zgłoszę to panu Midd






