Kabina helikoptera nie była ogromna.
Emelie zwinęła się w ciasny kłębek, drżąc i pociągając nosem z zimna.
Wesley poprosił Jodie o przyniesienie koca, po czym okrył nim Emelie. „Nie mam tu dla ciebie ubrań na zmianę, ale niedługo będziemy na miejscu. Wytrzymaj jeszcze trochę”.
Emelie uniosła głowę. Jej twarz była nieskazitelna i lśniła w świetle księżyca po tym, jak oczyścił ją deszcz.
„Tak po pro






