Dzień po burzy wciąż było pochmurno.
Tuż po dziewiątej rano William wjechał swoim samochodem przez bramę rezydencji Middletonów.
Gdy tylko samochód wtoczył się na podwórze, sekretarz Henry'ego, Alfred Caine, który czekał tam od jakiegoś czasu, podszedł szybkim krokiem i otworzył drzwi auta. „Panie Middleton, wreszcie pan jest. Starszy pan Middleton czeka na pana w głównej sypialni na piętrze”.
„W






