Lyle siedział na innej kanapie. Kiedy usłyszał, jak William woła go po imieniu, podszedł z butelką piwa. On również nie spojrzał na kobietę o lisich oczach. Machnął tylko butelką i skinął, by zwolniła miejsce.
"Co tam, Will?" – zapytał Lyle.
"Upewnij się, że załatwisz kilka dodatkowych osób na mój ślub z Emelie w przyszłym tygodniu" – odparł William.
Lyle zatrzymał się i rzucił od niechcenia: "






