Zrobił wszystko, co w jego mocy, ale sprawy i tak potoczyły się tak, a nie inaczej.
Czy należało zatem winić los za jego okrucieństwo? A może niebiosa za to, że nie sprzyjają ludzkim pragnieniom?
Emelie puściła dłoń Bryana i oparła się wygodnie na krześle. Jej spojrzenie było martwe niczym stojąca woda. Na jej twarzy nie malował się żaden emocjonalny wstrząs, jakiego Bryan oczekiwał po wyznaniu pr






