– Tak jak myślałam, to rodzinne spotkanie. Same znajome twarze – powiedziała Emelie.
Następnie uśmiechnęła się i przywitała: – Panie Swanson, panie Middleton, panie Collins.
– Skoro wszyscy się znamy, obejdźmy się bez ceregieli. Poczęstuję gości winem śliwkowym, które mi dałaś.
W tym samym momencie pokojówka wywiozła z kuchni Samuela na wózku. Emelie nie usiadła w salonie, ale podeszła prosto do






