William gwałtownie cofnął dłoń i podszedł do rzeki, by ją obmyć.
Krew na jego dłoni zniknęła niemal natychmiast, rozpływając się w nurcie.
Emelie ruszyła za nim i patrzyła, jak tłumi kaszel, a jego ramiona lekko drżą.
Zauważyła, że wydawał się szczuplejszy.
Był koniec marca, i zdążyło się już ocieplić. A jednak jego ubranie nie należało do najlżejszych. Pod fasadą munduru służącego miał na sobie p






