Bonnie nie sądziła, że schudła, ale nie chciała psuć Sigmundowi radości, gdy ten był tak rozpromieniony. Uśmiechnęła się więc i przyjęła jego propozycję.
– Dobrze, dziadku. Jak powiesz, tak będzie.
– Idę do kuchni i poproszę, żeby wszystko przygotowali – Sigmund położył ręce na plecach i z szerokim uśmiechem na twarzy poszedł do kuchni.
Oczywiste było, że jest więcej niż szczęśliwy, mogąc poczynić






