Deszcz zaczął padać miękkimi, miarowymi strugami, gdy Katrina usiadła przy starym drewnianym stole w kuchni, palcami wodząc po wyszczerbionej krawędzi kubka po kawie swojego ojca. Dom wydawał się cichszy niż zwykle, cisza napierała na jej pierś jak ciężar, którego nie mogła do końca zrzucić. Jej ojciec był cierpliwy, dając jej czas na pogodzenie się z tym, co powiedział, z tym, co próbował jej prz






