Katrina budziła się powoli, otulona ciepłem kołder. Na jej ustach zakwitł delikatny uśmiech, gdy wyciągnęła rękę, muskając pustą przestrzeń obok siebie. Kylan już wyszedł, ale nie bez uprzedniego otulenia jej, zanim opuścił dom. Choć budzenie się bez niego nie należało do jej ulubionych chwil, rozumieła, że jego praca jako prezesa często wymagała wczesnych wyjść lub przyjmowania w ostatniej chwili






