VERONICA
Rozległo się pukanie do drzwi i król Leonidas wyraził zgodę na wejście. Weszła Bridget. – Odprowadziłam ją do pokoju i dodatkowo...
– Nie potrzebuję szczegółów, Bridget. Nie obchodzi mnie to – stwierdził oschle, wciąż pisząc na zwoju.
– Tak, Wasza Wysokość – odparła natychmiast Bridget.
– Co z Rosalie?
Oczy Bridget złagodniały na wzmiankę o córce. – Ma się dobrze, Wasza Królewska Mość. Jej uszy wciąż nie do końca dobrze pracują, ale czuje się już lepiej.
Uniósł głowę. – Ile ona ma teraz lat?
– Piętnaście, Wasza Wysokość.
Król Leonidas spuścił wzrok.
Łzy zapiekły pod powiekami Bridget. Wiedziała, o czym myślał król, ponieważ ona sama rozmyślała o tym każdego dnia. Jej córka była zbyt młoda, by przejść to, co zgotowało jej królestwo Mercer. Rosalie nigdy nie podniesie się po tym doświadczeniu.
– Cieszę się. Przyślij mi Veronicę – oznajmił krótko.
Bridget zesztywniała na samo imię. – Mam jej przekazać, by przyszła przygotowana?
– Tak.
– Dobrze, Wasza Królewska Mość. – Odwróciła się i wyszła.
Leonidas przerwał pisanie i spojrzał w dół na swojego całkowicie wzwiedzionego kutasa. Nie potrafił dojść z Daphne i wcale go to nie dziwiło. Nie dlatego, że nie chciał, ale z powodu faktu, iż wyłącznie Veronica potrafiła doprowadzić go do szczytowania.
Veronica również była wcześniej niewolnicą – podobnie zresztą jak niemal wszystkie kobiety w jego królestwie. Jego relacja z Veronicą rozpoczęła się właśnie tam, w piekle.
Daphne sprawiła, że Leonidas był nieźle nakręcony i rozpaczliwie potrzebował ulgi, jaką dawał seks. Nie był już jednak normalnym mężczyzną. Conrad zadbał o to. Leonidas nie potrafił już osiągnąć satysfakcji tak jak zwykły człowiek. Wpatrywał się w swoją naznaczoną bliznami, sprawiającą ból erekcję. Przecinały ją długie blizny, dawne rany, które spaliły żyły jego fallusa.
Przypalili jego męskość tak brutalnie, że większość nerwów w tym miejscu już nie funkcjonowała prawidłowo.
Leonidas musiał włożyć znacznie więcej wysiłku w osiągnięcie satysfakcji podczas seksu. Zawsze musiał doprowadzać to do końca, gdy tylko osiągnął wzwód, ponieważ im bardziej nabrzmiewał, tym mocniej rozciągały się jego blizny i tym większy odczuwał ból. Musiał się sporo natrudzić, zanim mógł poczuć jakąkolwiek przyjemność podczas stosunku... musiał być niezwykle brutalny i robić inne rzeczy...
Tylko Veronica potrafiła go przyjmować w takim stanie.
Choć nienawidził Daphne do szpiku kości, nie był jeszcze gotów uwolnić na nią swoich prawdziwych żądz, a na pewno nie podczas jej pierwszej nocy. Zrobiłby to kosztem nieodwracalnych obrażeń, chociaż pokusa była naprawdę silna.
Nie, nie chciał jej zabijać. Śmierć nie wchodziła w grę w planach, które wobec niej uknuł... przynajmniej na razie.
Zamknął oczy. To było najbardziej bolesne doświadczenie, jakie zniósł z rąk Conrada. Takie, którego nie zdoła nigdy zapomnieć.
Warknął z wściekłości. Jak mógłby zapomnieć te chwile, kiedy naniesiono mu te blizny?
Daphne. Jeszcze większa nienawiść obmyła jego ciało na samą myśl o niej.
Jej blond włosy, niegdyś tak brudne, były teraz czyste, długie i lśniące – nie wspominając już o ich lekkim falowaniu. Twarz, kiedyś ukryta pod warstwą brudu, wyglądała na zadbaną, a ona nosiła niezwykle delikatny makijaż.
Zamiast szat niewolnicy, Veronica miała na sobie wykwintną, czerwoną suknię balową, gdy wkraczała do środka.
Leonidas słyszał od innych kobiet, że Veronica potrafi być rasową suką, a nawet zachowywała się jak królowa – jakby była jego właścicielką. Wszelkie pogłoski były jednak bezpodstawne, ponieważ w stosunku do niego Veronica nigdy nie zachowała się niestosownie. Jej jedynym celem było dbanie o jego przyjemność. Jego mroczne potrzeby.
– Nie na łóżku – rozkazał Leonidas, gdy ruszyła w jego kierunku.
Veronica wpatrywała się w nieugiętego, potężnego mężczyznę, którego twarz przecinała głęboka, złośliwa blizna. Uśmiechnęła się. – Tak, mój królu. – Podeszła do stołu, oparła się o niego i czekała na niego.
Wstał i podszedł do niej w milczeniu. Veronica uśmiechnęła się do siebie, widząc jego wyprężonego członka. Słyszała o nowej niewolnicy, byłej księżniczce Daphne. Wyglądało na to, że nawet nowa niewolnica nie potrafiła dać Leonidasowi tego, czego potrzebował. Veronica uśmiechnęła się w duchu; martwiła się zupełnie niepotrzebnie. Tylko ona posiadała na własność króla Leonidasa. Posiadanie tak potężnego mężczyzny jak on było upojnym uczuciem.
Podszedł bliżej, po czym odwrócił ją twarzą do stołu, tak by stała do niego tyłem. Zawsze przechodził od razu do rzeczy, bez żadnych ceregieli, i to właśnie dlatego zawsze kazał jej przychodzić przygotowaną. Król obnażył jej nagie ciało, unosząc suknię i zbierając materiał w pasie. Brutalnie wsunął w nią dwa palce.
Była wilgotna i śliska. Mruknął z aprobatą. Jednym, błyskawicznym ruchem wcisnął w nią swojego gorącego kutasa od tyłu, pochrząkując bezgłośnie.
Veronica przygryzła wargi z grymasem na twarzy, podczas gdy on okładał jej ciało pchnięciami. Chwycił ją za włosy, brutalnie szarpiąc, gdy w pełni zanurzał w niej swojego potężnego członka. Jęknęła; rozkosz mieszała się z bólem, stając się jednym uczuciem. Stół zatrząsł się od siły jego zwierzęcych pchnięć. Uwalniał na niej wszystkie swoje żądze, biorąc ją z brutalną i potężną siłą, co jednocześnie sprawiało ból i dawało ogromną rozkosz.
Wsunął ręce do przodu i złapał jej piersi, mocno szczypiąc jej sutki. Siła jego ruchów wpływała też na napięcie jej ciała w tych miejscach. Jej jęki wypełniły powietrze. Wymierzył mocny cios w jej pierś otwartą dłonią.
– Tak, tak! – wykrzyknęła.
Jej jęki, jego stęknięcia, dźwięk uderzającej o siebie skóry i głośne grzechotanie stołu były jedynymi dźwiękami, jakie rozlegały się w komnacie.
Następnie wycofał się, rozchylił jej pośladki i z jękiem wszedł w nią głęboko. Veronica wybuchnęła krzykiem, kiedy wbijał się w jej tyłek. Jej paznokcie drapały powierzchnię stołu, ciało wyginało się rytmicznie, a włosy opadały na nią w kompletnym nieładzie.
Poczuła z tyłu jego ciężar; przysunął się bliżej, zmienił kąt pchnięć i rozpoczął serię krótkich, twardych, szybkich uderzeń w głąb. Nie przestawał. Veronica oparła się o niego i przyjęła to wszystko – zarówno rozkosz, jak i ból. Kiedy zjechał dłonią niżej i uderzył w jej łechtaczkę, z jej ust wydobył się długi, głośny jęk – znak, że znalazła się niebezpiecznie blisko kolejnego orgazmu.
Szarpnął za jej włosy tak mocno, że wyrwał kilka kosmyków, wciąż zaciskając na nich dłoń, nie przestając zatapiać się w jej tyłku. Ta akcja pchnęła ją za krawędź – ból okazał się tym, czego jej ciało zawsze pragnęło po wszystkim, czego zaznała przez całe lata. Podczas gdy drżała spazmatycznie pod nim, on w końcu podążył w jej ślady z chrapliwym jękiem, gdy dochodził.
Mając już pełną minutę za sobą, z powrotem wciągnął na siebie spodnie i odwrócił się w stronę łazienki. – Wynoś się.
– A-ale, mój królu...
Jej zachrypnięty głos zmusił go do zatrzymania się. Veronica zawsze wiedziała, jak rozegrać swoje karty, zwłaszcza tuż po tak dzikim zbliżeniu. – O co chodzi?
Zaczęła porządkować swoje ubranie, w myślach przygotowując się do złożenia prośby. – Chodzi o nową niewolnicę.
Jego oczy pociemniały. – A co z nią?
Wprost nie mogła się doczekać, by spędzić nieco czasu z córką księcia Conrada. Będąc niewolnicą przez trzy lata przed ich wspólną ucieczką, Veronica również pragnęła zemsty. Kurwa, to pragnienie było na tyle silne, by doprowadzić ją do kolejnego orgazmu.
– Czy mogę dostać ją na jedną sesję? – zapytała skromnie.
– Z jakiego powodu? – Uniósł brew.
– Cóż, jest twoją nową niewolnicą, a ja twoją kochanką. Chcę po prostu zawrzeć z nią znajomość. Żadnych ostrych zagrywek, obiecuję – skłamała.
Pokiwał krótko głową, z niechęcią na to przystając, po czym ruszył do łazienki. – Wynoś się z mojej komnaty.
Veronica patrzyła, jak znika za drzwiami. "Nigdy nie spędziłam nocy w tym pokoju przez całe te pięć lat bycia jego kochanką", pomyślała z niezadowoleniem, wydymając usta.
Poprawiła ubranie i opuściła pomieszczenie. Cóż, wszystko po kolei. Na wszystko przyjdzie czas.






