Podbiegam i zapalam lampkę nocną, po czym wczołguję się na łóżko.
– Bronx, kochanie! Obudź się! Masz koszmar. – Chwytam go za ramiona, jego twarz jest pokryta potem. Z łatwością mnie odpycha, klnąc siarczyście na kogoś, z kim walczy we śnie. – Bronx! Obudź się, proszę!
Nagle zastyga w bezruchu, jak martwy.
– B-Bronx? Wszystko w porządku? – Pochylam się, by przyjrzeć mu się z bliska.
Jego oko otwie


![Jego Złamana Omega [MM]](https://cos.storiesnook.com/2026/03/27/2f8b2936c0ba4205abe3cbe5f4a6913c.jpg?imageMogr2/crop/190x328/gravity/centerd)



