To był słuszny argument. "No dobrze" – powiedziałam po raz kolejny. Brzmiałam jak zdarta płyta.
Alexander wskoczył na łóżko i usiadł tuż obok mnie.
"Przepraszam za to" – powiedział. "I możesz mi później powiedzieć, jaki dzień byłby najlepszy, który najmniej by ci przeszkadzał. A ja w międzyczasie poświęcę ci tyle czasu, ile tylko będę mógł, zanim wyjadę. Odłożę na bok wszystkie inne sprawy, kied






