Aleksander
Poranek zastał Fionę i mnie splecionych kończynami, budzących się z głębokiego snu na dźwięk jej alarmu o trzeciej nad ranem.
Jak zawsze odpowiedzialna bizneswoman, od razu zaczęła zsuwać się z krawędzi łóżka. Złapałem ją jednak za ramię i przyciągnąłem z powrotem.
Fiona zachichotała. "Muszę wstać," powiedziała sennie. Jej ręka powędrowała do mojego policzka i delikatnie go dotknęła.






