Odepchnęłam od siebie te niepokojące uczucia – mogły być zresztą bezpodstawne – i po cichu wyszłam z pokoju Dziadka, podążając za Alexandrem i przymykając za sobą drzwi.
Byliśmy w połowie drogi do windy, mijając recepcję na piętrze, kiedy znowu zobaczyłam tę pielęgniarkę. Tę, która była w pokoju Dziadka, kiedy ostatnim razem byliśmy tu razem z Alexandrem. Która obdarzyła go tęsknym spojrzeniem i






