– Jasne. – Nie podniosła wzroku znad swoich zajęć. – Śmiało. Wszystko ze mną w porządku. Doktor dał mi coś wcześniej.
Odsunąłem zasłony przy dużym oknie koło drzwi, a następnie lekko je uchyliłem. Dzień był rześki i wietrzny. Świeże powietrze i słońce zalały pokój, sprawiając, że łatwiej się w nim oddychało.
– Już jestem – mruknęła Iris, wracając z tacą, na której stały dwa kubki. Postawiła ją n






