Ale Jakub spoglądał na swojego przełożonego z wyraźnym szacunkiem i wdzięcznością. Energia między tymi dwoma mężczyznami bardzo się zmieniła. Właśnie na to liczyłem, wysyłając ich dziś rano z powrotem do lasu, aby wspólnie ponieśli kilkugodzinną karę.
– Odprawiam cię, Jakubie.
Skinął mi głową, co było bliskie ukłonowi, na jaki mógł się zdobyć z obciążonym plecakiem na plecach. Nogi mu się trzęsły,






